Trudna hipoteka
O hipotece najczęściej mówi się w przypadku pożyczek i kredytów hipotecznych. Przede wszystkim dlatego, iż hipoteka jest formą zabezpieczenia udzielonego kredyty lub pożyczki. Warto też podkreślić, że hipoteka zabezpiecza tylko i wyłącznie wierzytelności pieniężne i jak twierdzi definicja” „ może być wyrażona jedynie w oznaczonej sumie pieniężnej. Gdy zabezpieczaną wierzytelnością jest pożyczka czy też kredyt, nazywa się ją odpowiednio, pożyczką hipoteczną, lub kredytem hipotecznym”. Wbrew pozorom między kredytem hipotecznym a pożyczką hipoteczną istnieje zasadnicza różnica. Jest to różnica w oprocentowaniu /oprocentowanie pożyczki hipotecznej jest wyższe niż kredytu/ oraz w wykorzystaniu pożyczanych od banku pieniędzy. Kredyt hipoteczny może być spożytkowany jedynie na kupno, budowę lub remont domu/mieszkania, nieruchomości/, natomiast pożyczkę mieszkaniową możemy przeznaczyć na każdy dowolny cel / a przynajmniej lwią jej część/. Jeszcze do niedawna hipoteka jako zabezpieczenie pożyczki i kredytu cieszyła się największym zainteresowaniem klientów, a banki nie miały nic przeciwko temu, aby takich kredytów udzielać. Od czasu kryzysu finansowo-gospodarczego, kiedy banki oraz ich klienci popadli w tarapaty finansowe, kredytowanie hipoteczne praktycznie przestało istnieć. Mało tego, banki chcą ratować swoje interesy zaczęły jednostronnie zmieniać warunki podpisanych wcześniej umów. Między innymi poprzez zwiększanie zabezpieczeń lub marż. Jeżeli klienci nie chcieli zastosować się do decyzji banków, straszono ich nakazem zwrotu pożyczonych pieniędzy. Sprawa oparła się o sądy, w konsekwencji banki wycofały się ze swoich pomysłów. Dosyć głośna jest też ostatnia sprawa małżeństwa Bernadetty i Eligiusza G., którzy chcąc zakupić dwa mieszkania na I piętrze i zaadaptować je na jedno większe, zastawili swoje obecne mieszkanie na poczet kredytu hipotecznego. Pieniędzmi z kredytu postanowili zakupić i przebudować dwa mniejsze mieszkania. Całą operację zaplanowali w ten sposób. Biorą kredyt hipoteczny pod zastaw obecnego mieszkania i kupują jedno mieszkanie piętro wyżej. Następnie sprzedają swoje stare mieszkanie i kupują następne. Na ten cel wzięli kredyt w Dom Banku we frankach szwajcarskich, ze spłatą na 40 lat. Jakież było ich zdziwienie, kiedy wystąpili do banku o zamianą hipoteki, a bank postawił warunek: spłata znacznej części kredytu, to jest ponad 300 tysięcy złotych, po niekorzystnym dla nich kursie franka. Kiedy brali kredyt w CHF jeden frank kosztował 1,9 zł., natomiast bank przy rozliczeniu spłaty naliczył im za 1 franka 2,18 zł. Małżeństwo G. nie chcą się z tą decyzja zgodzić i pozwali DomBank do sądu. Ciekawi jesteśmy jaki będzie finał tej sprawy. Szkoda tylko, że najpierw nie pozwali banku przed oblicze arbitra bankowego, byłoby taniej i szybciej. Przed sądem sprawa może toczyć się latami.