Rodzina na swoim?

Najczęściej kredyt hipoteczny jest jedynym sposobem na własne cztery ściany, dlatego zapotrzebowanie na tę formę kredytowania jest tak duże. Jednakże kredyt ten ma dwie podstawowe wady. Starać się mogą o niego tylko osoby posiadające nieruchomość, która stanowiłaby zabezpieczenie takiego kredytu. Zabezpieczeniem tym jest wpis hipoteki do księgi wieczystej, nie mogą więc się o niego starać osoby, nawet może nie biedne, ale nie spełniające takiego warunku. Drugim minusem, o ile w takiej sytuacji można mówić o minusie, jest fakt, że pieniądze z tego kredytu można przeznaczyć jedynie na budowę, remont lub zakup mieszkania. Skoro jednak ktoś decyduje się na budowę bądź zakup mieszkania, to przecież nie planuje przeznaczania tych środków na inne cele. Jeżeli ma taki cel, to raczej będzie się starał o pożyczkę hipoteczną, która takie możliwości dopuszcza. Tymczasem nawet, gdy osoby starające się o kredyt hipoteczny dysponują jakąś nieruchomością, którą nawet bank akceptuje, nie są w stanie w dłuższym terminie spłacać tak wysokiego kredytu. Albo nie są w stanie w tym konkretnym momencie spłacać. To między innymi dla tych ludzi stworzony został program pomocowy „Rodzina na swoim”. W związku ze wdrożeniem tego programu w życie, rodziny, bądź osoby samotnie wychowujące dzieci, mogą liczyć na o wiele mniejsze raty niż w zwykłym systemie kredytów hipotecznych. Ale są też i pułapki, na które w związku z pośpiechem często wpadają niedoinformowani ludzie.
Małżeństwo, które chciało kupić mieszkanie u dewelopera, zostało poinformowane, że może otrzymać dofinansowanie w ramach programu „rodzina na swoim”. Rata miałaby niższa o około 500 złotych. Kto nie skorzystałby z takiej oferty. Deweloper skontaktował wspomniane małżeństwo z bankiem i umowa została szybko podpisana, bowiem czasu nie było na wczytywanie się w szczegóły. I to był błąd. Okazało się bowiem, że w wyniku wysokiej marży i oprocentowania małżeństwo zafundowało sobie kredyt droższy od tego jaki oferowały inne banki, o około 120 tysięcy złotych. Myśleli, że skoro program „rodzina na swoim” jest programem rządowym, warunki są takie same we wszystkich bankach. Tymczasem okazało się, że tak nie jest. Wybrali jeden z najdroższych banków. Gdyby tylko poświęcili minimum czasu na analizę ofert innych banków, lub zdali się na radę doradcy kredytowego, nie popełniliby tego błędu.
- Niestety to jeden z najczęściej popełnianych błędów przez kredytobiorców. Po prostu nie porównują ofert oraz nie czytają umów. Tyle co  się już na ten temat mówi i pisze powinno ludzi uczulić na ten problem. Jak się okazuje niestety nie uczula, a po podpisaniu umowy pozostaje już tylko spłacać takie niekorzystne kredyty – twierdzi doradca kredytowy.

Tagi: , ,

Add a Comment

required, use real name
required, will not be published
optional, your blog address

Previose Post: