Hipoteką w firmę…
Prowadzenie, czy jak kto woli, zarządzanie przedsiębiorstwem, jest na tyle poważna sprawą, że do podobnych czynności nie powinni być angażowani ludzie z tzw. przypadku. Wcześniej czy później firma odczuje brak profesjonalizmu członków zarządu i albo będzie prosperowała albo nastąpi klapa.
W okresie transformacji prywatne firmy powstawały jak przysłowiowe grzyby po deszczu i już krótkim czasie stały się konkurencją dla firm państwowych. Państwowe z kolei miały tę przewagę, że finansowane były z kiesy Skarbu Pastwa, czyli z kieszeni podatników. Zresztą tak zawsze było, przynajmniej w normalnym państwie, że obok siebie funkcjonowały prywatne i państwowe firmy, które nie tylko sobie nie przeszkadzały, ale wręcz przeciwnie, prowadziły wspólne interesy. Tak czy inaczej w funkcjonowaniu oby tych typach najważniejsze w ich funkcjonowaniu są finanse przedsiębiorstw, a w następnej kolejności właściwe nimi zarzadzanie. Prosty przykład. Firma państwowa, której działalnośc trwała wiele lat, nie poradziła sobie z okresem transformacji, ponieważ źle była zarządzana. Interes kwitł w latach osiemdziesiątych, pieniadze płyneły szerokim strumieniem, ale z budżetu państwa, a gdy ich zabrakło dyrektor pisał do zjednoczenia o kolejne dotacje i oczywiście je otrzymywał. Wszyscy więc byli zadowoleni, tylko nie kiesa państwowa i nie my Polacy, którzy musieliśmy łożyć na źle funkcjonujące i nieporadnie zarządzane przedsiębiorstwo. Drugi przypadek. Prywatna firma, założona na początku lat dziewięćdziesiątych przez obrotnego inżyniera. był to warsztat samochodowy, który początkowo jedynie przyjmował do naprawy uszkodzene auta. Interes kręcił się dobrze, więc po kilku latach biznesemen postanowił rozszerzyć swoją działalność. Nie miał jednak na tyle wystarczającego kapitału, dlatego zdecydował się na skorzystanie z usług jednego z banków. Na rozkręcenie interesu potrzebował jednak dużej gotówki. Aby pożyczyć tak poważną kwotę bank musiał jednak mieć jakieś zabezpieczenie. Tym zabezpieczeniem okazała się hipoteka na istniejace już budynki firmy. W okresie tym przedsiebiorca posiadał już w mieście dwa o podobnym profilu działalności warsztaty i oba poszły w zastaw pożyczonych z banku pieniędzy. Kredyt hipoteczny okazał się strzałem w dziesiatkę, ale i w dziesiatkę trafił dobrze planujący z przyszłym profilem działalności firmy przedsiębiorca. Nic więc dziwnego, że portfel zamówień z dnia na dzień pęczniał, a pieniadze do kasy firmy płynęły coraz szerszym strumieniem. W niedługim czasie, jak na tak poważne zadłużenie, biznesmen spłacił swoich wszystkich wierzycieli i mógł już zacząć pełną garścią czerpać pieniadze na tak zwaną konsumpcję. Drugi przykład jasno pokazuje nam jak powinno się zarządzać finansami przedsiębiorstwa, aby firma mogła się rozrastać, aby jej poracownicy, a nie tylko sam właściciel, byli zadowoleni i zarabiali uczciwe pieniadze, wreszcie aby państwo miało pożytek z uczciwie płaconych podatków.